aula.pl


Kontakt


Humor


Jedzonko


Forum


korepetycje


Nowości!


Strona główna
korepetycje

Trup w szafie

autor: Tomek, dodano: 09.10.2006, 17:17

Nikt nie wiedział o jego istnieniu. Przez lata niezauważony przeleżał na swoim miejscu. I chyba tajemnica zostałaby utrzymana, gdyby z szafy nie zaczął wydobywać się smród.

Tym trupem w szafie, albo raczej śmierdzącą szafą, jest głośna afera Lesiaka ? byłego oficera SB i UOP, któremu grozi do 3 lat więzienia. Jest on podejrzany w sprawie inwigilacji, którą UOP prowadził w latach 1991-1997 wobec polityków opozycji. Notatki znajdujące się w jego szafie dotyczą inwigilacji partii politycznych, w szczególności prawicowych. Według informacji PAP UOP kontrolował i podsłuchiwał działaczy różnych partii, gdyż ich działalność polityczno-społeczna wykraczała poza ogólnie przyjęte reguły walki politycznej.

Do grona kontrolowanych mieli się zaliczać m.in. Jarosław Kaczyński i Adam Glapiński z Porozumienia Centrum; Jan Olszewski i Romuald Szeremietiew z Ruchu dla Rzeczypospolitej; Jan Parys z Ruchu III Rzeczypospolitej i Antoni Macierewicz z Ruchu Chrześcijańsko Narodowego-Akcja Polska oraz kierownictwo KPN [1].

Co ciekawe, sprawa szafy Lesiaka znana była od lat, ale dopiero teraz ją nagłośniono. Jest ona wykorzystywana jako potwierdzenie spiskowej teorii dziejów przy użyciu służb specjalnych. Dla PiS ?u jest więc ona potwierdzeniem inwigilacji jego przywódców nie tylko w czasach PRL, ale również III RP. Zbrodnicze służby to więc nie tylko WSI, ale też dawny UOP.
Przy całej misterności otaczającego układu, Kaczyński nie bierze już jakoś pod uwagę, że niektóre materiały, jak zresztą twierdzi Lesiak, zostały sfabrykowane dla bieżących celów politycznych. Kiedy informacje w jego teczce wskazywały na współpracę, natychmiast stwierdził, że zostały one sfałszowane. Czemu aktualne materiały mają być prawdziwe?

Wszystko jednak pasuje do ustalonej układanki. Oskarżenia o zamieszanie w całą sprawę dotykają Andrzeja Milczanowskiego, Jerzego Koniecznego i Jana Rokitę. Oni mieli wiedzieć o rzekomych praktykach inwigilujących prawicę. Dowodów na to nie ma, ale ? jak powiedział ostatnio pan Jacek Kurski - ?Jeśli nie ma dowodów, to istnieje duże prawdopodobieństwo winy?. Najwidoczniej taka jest nowa maksyma władzy. Co ciekawe, Kaczyński, mówiąc o inwigilacji, ani przez chwilę nie wspomniał, że podsłuchiwany był między innymi Leszek Miller, albo jakoś fakt ten nie wzbudził jego oburzenia.

Służby wydają się więc być złe, kiedy podsłuchują naszych, a dobre, kiedy wrogów. Takie myślenia przypomina mi pewnego bohatera ?W pustyni i w puszczy?. Jeśli nawet agenci mieli faktycznie pewien wpływ na polskie życie polityczne, to warto zwrócić uwagę na polityczny pluralizm naszych służb. Dla nich nie liczyło się: postkomunista, czy solidarnościowiec; liberał, czy socjalista ? wszystkich obejmował sprawiedliwy podział podsłuchów. W takim wypadku zamiast używać szpiegów do kolejnej politycznej wojny, polecałbym lepiej przyjrzeć się ich zarobkom, bo od preferencji politycznych bardziej wolą pieniądze. Grube pieniądze.

[1] źródło: http://wiadomosci.onet.pl/1415085,11,item.html
Do góry
komentarze
12.10.2006, 21:08
Ben
I kto teraz będzie chciał pracowadź w wywiadzie, jak jego nazwisko jest ujawniane?
Publikowane na stronie artykuły i komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów. Serwis aula.pl nie ponosi odpowiedzialność za ich treść.
Jeżeli artykuł lub komentarz narusza prawo, dobre obyczaje lub dobre imię osób trzecich, zgłoś go do usunięcia.
Podziel się!
Jesteś autorem fajnych materiałów, ściąg, opracowań?
Chciałbyś się nimi podzielić?
Prześlij je do nas a wrzucimy je na stronę!
Kliknij tutaj aby przesłać je do nas!